POBLISKIE KIOSKI

By | Grudzień 12, 2014

Przez pomost szedł pan oparty o kule. Dzieci śledziły go wzrokiem, a jeden chłopczyk powiedział: „Mój dziadek też ma kule”. „A moja bab­cia ma tylko jedną” — dodał drugi. Spoglądały na pana przyjaźnie. Na jednej z szerokich ław znajdujących się na pomoście rozłożył się młodzieniec. Oczy miał zamknięte, w ustach źdźbło trawy, na twarzy błogi wyraz. O czym marzył? Bo co do tego, że był pogrążony w marzeniach, nie miałam wątpliwości. Oczarowała go rusałka?Pobliskie kioski ze smażonymi rybkami i piwem miały powodze­nie. Najczęściej były tam kupowane frytki, przenoszone potem nad jezioro w papierowych torebkach w kształcie trójkąta, które w Wiel- kopolsce wciąż jeszcze nazywane są tytkami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *