COŚ ZA COŚ

By | Grudzień 12, 2014

I ostatnia kategoria sposobów na rodziców — czyli coś za coś. Obietnica za obietnicę, uczynek za uczynek, wysiłek za wysiłek. Sposoby takie stosuje wielu rodziców, chcąc zmotywować dziecko do pożądanych zachowań, ale i dzieci potrafią żonglować „dobrem wymiennym”. „Dobrze, będę chodził na rehabilitację” — powiedział Sylwek — „jeżeli pozwolicie mi pojechać pod namiot z Karolem”. A w innych wypadkach: będę wynosił śmieci… posprzątam pokój… będę starannie odrabiał lekcje… ćwiczył na pianinie… będę to i owo, ale za to wy… itd. Niektórzy wychowawcy zalecają taki sposób wychowawczego po­stępowania z dziećmi, jednak ja uznaję go za ostateczność, za wyraz wychowawczej bezradności. Rodzina to nie miejsce handlu wymien­nego i jest mi szczególnie przykro, jeżeli dowiaduję się, że inicjaty­wa wymiany pochodzi od dziecka. A niedawno w jednym domu (czy tylko w jednym?) padły takie słowa: „Umyję okna, jeżeli…” i „od­wiedzę chorą babcię, a w zamian…”Niech to najmniejsze środowisko społeczne, jakim jest rodzina, pozostanie wolne od zjawisk rynkowych. Wolny rynek — i owszem, ale nie w życiu rodzinnym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *